Type and press Enter.

Książka, która chciałaby śnić za czytelnika – ale czasem budzi go zbyt wcześnie

Grafika inspirowana książką "Wrzeciona snu" autorstwa Przemysława Dudy.

„Wrzeciona snu” Dudy to przykład powieści, która pragnie być jednocześnie thrillerem, rozprawą o świadomości i literackim eksperymentem — i właśnie w tej ambicji kryje się jej największy problem.

Ale od początku. Są dla mnie pewne wyznaczniki jakości książki. Bo ileż by wydawca nie zabarwił brzegów czy też nie poświęcił guldenów na okładkę, to jednak na pierwszy rzut oka widać, że są powieści, które nie będą miały ani tego czegoś, ani pazura.

Pierwszym grzechem jest pycha. No nic nie poradzę na to, że mierzi i nie zachwyca mnie wstęp od człowieka, który wydaje kolejną powieść. Bo i co mi powie? Że to w jego mniemaniu arcydzieło? Może i tak, ale też niestety bardziej zaufałbym, gdyby opisywał swoją rolę w poszukiwaniach warsztatu niż wkład w literaturę. Wstępy od Kafki, Camusa czy Gombrowicza wgniatają. To paratekstowa domena wielkich, a nie nowych.

Okładka książki "Wrzeciona snu" autorstwa Przemysława Dudy
„Wrzeciona snu”, Wydawnictwo Planeta Czytelnika, 2025

Drugi grzech to pewna potoczność humoru. I nie należy tego traktować dosłownie, ja też lubię porzucać czasem łajnem, szczególnie w kiepską prozę czy konta, które w moim mniemaniu zasługują na przypomnienie, że to nie jest tylko świat różami usłany. Albo wyjść z kolegami na piwo i być nieznośnie rozwydrzonym.  Kiedy postacie usiłują jednak co zdanie być bardziej zabawne niż to wypada, a każdy dialog musi sprowadzać się do celnej repliki, zwyczajnie nie umiem umyć rąk i przejść obojętnie. Każda postać zdaje się wyegzaltowana, zafascynowana samą sobą — jakby nie tyle uczestniczyła w akcji, ile ćwiczyła autoprezentację.

I tak właśnie dochodzimy do trzeciej marności – przerysowania bohaterów. Przecież każdy chce, żeby jego postać była w jakimś sensie cool. Problem pojawia się, gdy jest zbyt cool. A każda kolejna musi ją przebić, mamy wtedy nie grono zawodowców a raczej grupę pozerskich nastolatków, wiecznie sobie docinających i kłócących się, jak to właśnie nastolatki. Dialogi zamiast budować napięcie służą głównie autoprezentacji bohaterów – jakby wszyscy grali przed lustrem jakąś wersję monodramu z imieniem zamiast tytułu. I to właśnie dlatego, mimo inteligentnego języka i dobrej koncepcji, „Wrzeciona snu” grzęzną w nadmiarze autoironii i pozornej błyskotliwości.

Czwartym elementem jest chyba wtórność niezbyt zamierzona. Nie ma nic złego w akcyjniaku, nawet pięćdziesiątej odsłonie tego samego schematu: „Ha ha, oszukałem was! A nie, bo to ja was oszukałem! A nie…” itd., niemniej zazwyczaj postacie pisane w ten sposób są zwykle osadzone w bardzo konkretnych realiach. Tutaj mam wrażenie, że to nieco „burzy” odbiór powieści. Niby realia współczesne, ale trochę za bardzo szpital przypomina centrum badawcze, jakoś tak za mało pacjentów w ogóle się przewija – trochę to sprawia, że już wiem czym zajmuje się NFZ (zamiast leczenia ludzi).

Idąc dalej, problemem jest chyba też kwestia „usmaczkowienia” antagonisty (po rozmowie z autorem już wiem, że nie wyskakuje z kapelusza), ale też jak na tak ważną personę ingeruje w wydarzenia znacząco mało. Nawet kiedy następuje zdjęcie masek, mamy wrażenie, że cała intryga rozgrywa się gdzieś obok, a sam bohater nie ma na nią jakiegokolwiek wpływu i zdania, bo do wielu węzłów fabularnych podchodzi z iście stoickim, „bywa” i daje się prowadzić w inną niż na początku stronę. Nie kupuję tego, bo jednak sposób w jaki ukazuje się postacie i język jakim są opisywane sugerują, że są to wysoce kompetentni specjaliści, ale ich zachowania wydają się zupełnie temu przeczyć. Podążanie za jednym bohaterem sprawia, że w pewnym momencie wątpimy w jego zdolności poznawcze, gdy tylko okazuje się, że właściwie jedynie on nie ma jawnie wyrobionej opinii o opisywanym śnieniu.

To teraz, po tym wszystkim, trzeba pomyśleć, a szczególnie powiedzieć: czy warto. „Wrzeciona snu to charakterystyczne fale aktywności mózgu widoczne na EEG, występujące podczas umiarkowanie głębokiego snu (faza 2 snu NREM). Mają częstotliwość od 11–16 Hz, trwają 0,5–1,5 sekundy, a ich nazwa pochodzi od kształtu przypominającego wrzeciono, widocznego na wykresie.” Skąd to wiem? Z Wikipedii, bo sprawdziłem, a raczej poza realistyczną prozą albo bardzo udanym sf nie zdarza mi się gonić króliczka. Rzetelność i etyka naukowa wylewa się z tej pozycji – jeśli mamy lek, czy określenie żargonowe, mamy też przypis i wyjaśnienie. Nic dosłownie nie pozostaje bez komentarza, więc mam wrażenie, że wbrew opisowi mamy tu raczej książkę popularyzatorską, z dopisaną fabułą. A jako taka, jest ona zdecydowanie lepsza niż podręczniki, poradniki czy inne próby zainteresowania czytelnika.

Świata przedstawionego może nie widzę, ale jest na tyle ciekawy, że chciałem go zobaczyć. Opisy onirylandii są ewidentnie jednymi z interesujących i może bardziej niesamowitszych wizji, jakie zdarzyło mi się zgłębiać w niejednej fikcji. Jako thriller medyczny w mojej głowie pojawiały się nici do czołowych produkcji telewizyjnych – a te przecież stały się w dużej mierze pełnoprawnymi hitami, także nie zdziwiłaby mnie ekranizacja, która, z uwagi na specyfikę narracji, mogłaby być niezwykle udana.

Koncept przedstawiania badań nad umysłem opisywałem już tu przy okazji „Wielorakiej emergencji”, jednak w tym przypadku jest to o wiele sprawniej przemyślana opowieść. Momentami nieco za krótka, bo jednak większa ekspozycja mogłaby uratować tu wiele zarzucanych przewin. Elementy akcyjne bronią się, są żwawe i potrafią wchłonąć tak, że właściwie nie odczułem upływu czasu. Ten naukowy porządek wylewa się na prozę – i tu paradoksalnie tkwi jej siła. Duda potrafi pisać jak badacz, ale zapomina, że fikcja wymaga oddechu, nie przypisów.

Więc nie jest to opowieść dla każdego, jednak jako element wyjścia poza formę i zapoznania z czymś nowym ta pozycja wydaje się jedną z bardziej ciekawych na rynku. To książka, która chciałaby śnić za czytelnika – ale czasem budzi go zbyt wcześnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *