Type and press Enter.

O opowieściach kosmicznych kowbojów. Andrzej Miszczak „Bajki Pilotów”

„Coś na tej tabliczce na pucharze było nie tak. Co? Wtedy sobie przypomniałem. Była tam literówka. Zamiast Grand Prix napisano Grand P I R X” A. Miszczak, Konwent Fantastyczny, Bajki Pilotów.

Każda opinia na temat najnowszej książki Andrzeja Miszczaka musi zacząć się od Lema. Sam autor przecież wykazał się dużą odwagą i do mistrza polskiej science fiction się odwołał zarówno w swoim słowie wprowadzającym do tego zbioru, jak i do tematyki zdecydowanej większości opowiadań w nim zawartych. O tytule to już nawet nie wspomnę, bo przecież nawiązanie jest oczywiste. Mógł więc narazić się Miszczak – z jednej strony fanom klasycznego esefu, zwłaszcza tym których włos lekko już siwizną został przyprószony, bo wziął się za bary ze świętością. No bo jak można próbować wchodzić w buty Lema? Młodsi natomiast fani literackich podróży kosmicznych mogą z przekąsem powiedzieć – a po co w buty Lema wchodzić? Nie ma czegoś nowego?

A ja powiem inaczej – chociaż Miszczak intencjonalnie ubrał swoje utwory w lemowski strój, to absolutnie się od niego nie uzależnił. Bo żeby czerpać radość ze zbioru „Bajki Pilotów” wcale nie trzeba Opowieści o Pilocie Pirxie znać. To znaczy, oczywiście – łatwiej będzie pewne konteksty zrozumieć, odcyfrować ukryte wiadomości, w odpowiednim miejscu się uśmiechnąć w innym zamyślić, bo Andrzej pewne nawiązania do klasycznych już opowiadań Lema rozwiązuje w sposób zaskakujący. Ale brak znajomości Lema nie dyskwalifikuje Cię, Drogi Czytelniku, od docenienia tego zbioru. Nie będę tutaj wprowadzał ocen moralnych braku znajomości twórczości krakowskiego pisarza, bo nie czas i miejsce na to.

Andrzej Miszczak, Bajki Pilotów Wydawnictwo IX, Kraków 2025

Miszczak bawi się w swoich opowiadaniach konwencją. Retro-fantastyka, jak sam autor nazwał swoje opowiadania w tym zbiorze, w jego wydaniu jest czymś wbrew pozorom ożywczym w zalewie bylejakości, zbytniego przekombinowania, przeintelekutalizowania wręcz pewnych utworów science fiction. Niektórzy współcześni autorzy, zwłaszcza początkujący, próbują wynaleźć koło na nowo, zamiast wrócić do źródeł, do słowa. Przecież ono sprawdza się najlepiej. W opowiadaniach zebranych w Bajkach Pilotów odnajdziemy więc, przynajmniej na moje oko (sam autor może mnie zawsze z błędu wyprowadzić) wpływy Asimova, Peteckiego, Clarke’a czy Lovecrafta. Czy to kalkomania spytacie? W żadnym wypadku. Miszczak przetwarza znane przecież wszystkim motywy i wtłacza je we własne przemyślenia, ukryte pod historią Loisa (nie mylić z Louisem) Yepesa – kanadyjskiego pilota, którego arcywrogiem jest Pirx. Dużą wartością dodaną tego zbioru jest to, że mimo tego, że określany jest jako zbiór opowiadań, historie te łączą się ze sobą, chociaż w sposób nienachalny i nie będący linearną powieścią. To duży plus, bo w sytuacji kiedy czytałem sporo z nich w pociągu w drodze do pracy, nie traciłem wątku – mogłem śmiało machnąć jedno opowiadanie i wskoczyć ponownie po ośmiu godzinach do tego świata. Jakie są opowieści o pilocie Loisie? To historie o pierwszym kontakcie, o problemach z robotyką, to też historie o relacjach międzyludzkich w których Miszczak – odwołując się do Impneurium, czyli debiutu powieściowego autora – chyba trochę się specjalizuje.

Wszystko ma bajkowy sztafaż. Bo przecież piloci, podobnie jak marynarze, mają swoje legendy, opowiadania i historie, którymi dzielą się między sobą i które mają w sobie element niesamowitości. Dzięki nim są pewną trudno uchwytną dla osoby z zewnątrz wspólnotą. Ale jeżeli zdradzają nam te bajki, zapraszają do swojego świata – stajemy w obliczu prawdziwej przygody, której moglibyśmy nigdy nie doświadczyć.

Obok samych Bajek, warto wspomnieć o Bonus Trackach, które Andrzej w zbiorze umieścił. Uwagę przykuwa zwłaszcza tekst … w którym autor recenzuje nie istniejący serial na podstawie Opowieści o Pilocie Pirxie. Brzmi znajomo?

Polecę teraz Yepesem i powiem, że Miszczak jest też kłamcą – napisał na skrzydełku swojego zbioru, że publikuje rzadko. W ciągu ostatniego półtora roku natomiast opublikował dwie książki (zjawiskowe Impneurium i opisywane pokrótce tutaj Bajki Pilotów) i przynajmniej dwa opowiadania – w Nowej Fantastyce i Młodym Techniku (w numerze listopadowym, warto!). Cieszę się jednak z takiego kłamstwa i liczę, że będzie ono podtrzymywane i Miszczak będzie publikował co raz więcej i co raz częściej. Bo twórczość autora Bajek Pilotów w wielu miejscach nawiązuje do tak lubianej przeze mnie klasyki esefu, ale bez ślepego naśladownictwa. To hołd ale nienachalny, nie jest przecież Andrzej debiutantem. Wie jak napisać tekst, żeby nie narazić się na śmieszność i zarzut,
że żeruje na cudzym dorobku. Poza tym jak już wspomniałem – wbrew temu co piszą niektórzy, znajomość Lema do czerpania naprawdę dużej radości z Bajek Pilotów, nie jest potrzebna.

Czytajcie Miszczaka, bo to aktualnie jeden z ciekawszych autorów rodzimego esefu. Martwi mnie, że jego książka przechodzi w sumie bez większego echa. Impneurium przyciągnęło trochę uwagi, zwłaszcza po nominacjach do różnych nagród i zgarnięcia przynajmniej jednej na Pyrkonie ale Andrzej ma przecież za sobą nominacje do Zajdla i wydanie opowiadań m.in. obok Dukaja, Cetnarowskiego, Kosika czy Wegnera. Nie jest więc autorem, któremu trzeba dawać kredyt zaufania – to raczej sprawdzona firma, która zawsze dostarcza to, co obiecuje.

Powtórzę więc jeszcze raz – czytajcie Miszczaka (i w ogóle książki z Wydawnictwa IX, bo wyrosło nam na przodującą siłę w polskim esefie), który bez nadęcia, bez zbędnego owijania w bawełnę tworzy naprawdę ciekawe i wartościowe opowieści, które zadają pytania związane z naszą kondycją jako społeczeństwa, z naszym podejściem do maszyn i ich miejsca w świecie. Jednocześnie umieszcza swoje historie w nieodległej przyszłości z którą łatwo się nam identyfikować. I też jest niepokojącym, że to co w sumie jeszcze jest „fiction”, zaraz stanie się realem.

Mateusz „StrongSilentType”

Podczas czytania książki słuchałem:

Blood Incantation – Timewave Zero, Absolute Elsewhere

Arkona – An Eternal Curse of the Pagan Godz

Heathen Deity – True English Black Metal

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *