Type and press Enter.

Nauka i religia w jednym stały domu / Heller i inni

Chaos. By okiełznać ogrom makrozagadnień, pośród których poruszamy się w ciągu swojego mikrożycia, my – ludzie – lubimy porządkować świat. Budujemy mentalne komody, regały i meblościanki, w których mogłyby się pomieścić wszelkie produkty naszego doświadczenia. Otwieramy szuflady, przekładamy wiedzę z półki na półkę… Nierzadko jednak okazuje się, że regał jest źle skonstruowany, przegródki niepoprawnie zaprojektowane, przestrzenie magazynowe niepotrzebnie rozgraniczone. Co robić? Burzyć mebel?

Nauka i religia w powszechnym postrzeganiu od zawsze były stawiane sobie naprzeciw jako pojęcia antagonistyczne, niemogące współistnieć jako równouprawnione. Zawsze oczekuje się jasnego dookreślenia, czy mowa o koncepcji sprawdzonej za pomocą mikroskopów i badań matematycznych, czy o przedmiocie ludzkich wierzeń, społecznych wyobrażeń, intuicyjnych założeń. Szkiełko i oko lub czucie i wiara – jedno jako przeciwwaga dla drugiego. Tak długo jednak, jak długo ewoluuje myśl humanistyczna, a już tym bardziej od czasów istnienia nauki, zdarzają się i tacy, którzy próbują zszywać tę pozorną antynomię nićmi porozumienia, a nawet uzupełnienia – jakby jedno nie mogło istnieć bez drugiego. Jakby jedno było drugim, lecz przedstawianym za pomocą innej narracji.

Wierzyć czy analizować? Już manichejczycy (od III w n.e.) wykrzyknęliby: „Wierz i analizuj”! Zdobywanie wiedzy uważali za jedyną słuszną drogę ku zrozumieniu tajemnicy świata. Tylko procesowi poznania, a więc walce z ciemnotą własnego umysłu, przypisywali moc wyzwoleńczą spod wpływu zła. Zło jednak miało być przejawem działania sił nieczystych, obecnego we wszelkiej materii Demiurga – stwórcy świata jako pułapki pozorów i powierzchownych bodźców. Owo poznanie miało w dużej mierze znamiona introspekcji, docierania do Boga poprzez zagłębianie się w siebie, przez co manicheizm nie wyprze się patronatu samego Buddy. Nie wyprze się też właściwości higroskopijnych, wchłonął bowiem parujące wówczas myśli gnostyczne (z gr. gnostikos „dotyczący wiedzy, służący poznaniu”), nauki rozsławionego później przez Nietzschego Zaratustry, a nawet chrześcijańską wizję grzeszników – Adama i Ewy – którzy właściwie są ucieleśnieniem grzechu, materią uosabiającą zło.[1]

Przeskoczmy dzieje ludzkości kilkunastowiekowym susem i wylądujmy na miękkim łonie osiemnastowiecznej (pełnoletniej więc!) przyrody. Rozglądamy się dokoła, by spostrzec panoszący się wówczas panteizm. Ów pogląd utożsamia Boga z naturą właśnie, upatruje się obecności siły nadrzędnej w żywym wszechświecie.[2] Jeśli podążyć za tym odrzuceniem wizji Boga osobowego, a zastąpić go szerszym pojęciem absolutu, panteizm jawi (mi) się jako most rzucony ku nauce:

absolut

[łac. absolutus ‘zupełny’, ‘bezwględny’],

w tradycji filozoficznej byt wolny od niedoskonałości, bez przyczyny, od niczego niezależny, istniejący sam z siebie, nie określony ani ograniczony, pojmowany na ogół jako wieczna, jedyna i konieczna podstawa rzeczywistości, od której wszystko inne jest zależne (nous, absolutny duch, absolutna idea, Bóg).[3]

Czyż to nie NAUKI zwane przyrodniczymi dowodzą źródeł istnienia świata i zasad jego funkcjonowania w przyrodzie właśnie? Według fizyków, chemików, biologów, geologów to w niej drzemią siły (dosłownie – SIŁY! Kierowane wektorami, opowiadające o wzajemnym oddziaływaniu ciał); to w niej zachodzą reakcje; to ona ewoluuje, pączkuje, obumiera, a nawet piętrzy kolejne warstwy siebie. Przyroda jest kreacyjną potęgą, żyjącą w ciągłym ruchu, częściowo już obserwowalną, mierzalną i zrozumiałą; częściowo jednak wciąż nieprzewidywalną, wymykającą się granicom postrzegania oraz znanym dotąd metodom rozumowania i opisu; nieokiełznaną. To, czego wciąż nie rozumiemy, i tak przypisujemy często działaniu sił nadprzyrodzonych, pozarozumowych; siły wyższej. Zawsze tak było – starożytni tworzyli mity, by opisać przemienność pór roku, ludy prymitywne odprawiały magiczne obrzędy, tańczyły deszczowe piosenki, korzyły się przed swymi bożkami, przypisując im moc sprawczą w kwestii zjawisk dla nich niepojętych. DLA NICH i WÓWCZAS. Późniejsza nauka krajów cywilizowanych wskazała źródła i mechanizmy funkcjonowania wielu z tych przyrodniczych zjawisk, stały się one dostępne ludzkiemu rozumowi i okazało się, że to wcale nie żadne cuda. (Czyżby? Niech każdy sam określi tu własną definicję słowa „cud”, bo to od niej może zależeć, czy przyjmie się czy odrzuci koncepcję sakralizacji przyrody. Pytanie, czy gra świateł na wieczornym niebie wydaje się nam mniej cudowna dzięki zrozumieniu zjawiska zachodu słońca i znajomości pojęcia łuny…?).

Tak jak pyszne i buńczuczne byłoby przekonanie, że na tym etapie rozwoju cywilizacji posiedliśmy już wszelką wiedzę o obecnych w naszym świecie zjawiskach przyrodniczych, tak samo ograniczające jawi się założenie, jakoby zjawiska, których efekty wyczuwamy, a ich istnienie możemy jedynie podejrzewać, zakładać, objąć wiarą (lub też nie) miały być sprzeczne z nauką tylko dlatego, że ona jeszcze ich nie odkryła. W jakiej sytuacji stawia to człowieka pierwotnego? Starożytnego? Średniowiecznego? I wszelkich ludzi późniejszych, lecz zawsze o co najmniej krok uwstecznionych względem tego, co wiemy dziś. W jakim świetle stawia to ich wiarę i założenia, że to, co niezrozumiałe, musi być boskie, a to, co boskie, nie może być zrozumiałe?

Może więc samo założenie jest błędem logicznym?

Granicę dzielącą od wieków naukę od religii przez całą swoją życiową działalność próbuje zacierać Michał Heller:

polski prezbiter katolicki, teolog, profesor nauk teologicznych specjalizujący się w filozofii przyrody, fizyce, kosmologii relatywistycznej oraz relacji nauka–wiara. Pierwszy polski laureat Nagrody Templetona i do tej pory jedyny odznaczony z tego kraju. Kawaler Orderu Orła Białego. Dyrektor, fundator i pomysłodawca Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych w Krakowie.[4]

Nadrzędnym tematem mojego dzisiejszego artykułu miały stać się wrażenia z lektury jego dzieła popularnonaukowego Czy fizyka jest nauką humanistyczną? (1998) i przeprowadzonego z nim przez włoskiego dziennikarza (Giulio Brotii) wywiadu rzeki – Bóg i nauka. Moje dwie drogi do jednego celu. Poruszone tam idee okazały się jednak tak inspirujące, że zwiodły mnie na manowce mego własnego wnioskowania, popartego rekapitulacją kluczowych w kwestii zacierania granic między nauką a religią koncepcji. Zrobimy więc inaczej. Hellera zaprezentuję za pomocą cytatów-kluczy z różnych jego dzieł, a ostatnie dwa źródła mego natchnienia opiszę wspinając się na wyżyny swojego (wątpliwego) talentu zwięzłości:

Czy fizyka jest nauką humanistyczną? – tu Heller prezentuje fizykę i nieodłączną od niej matematykę jako działalność człowieka, swoisty sposób opisu rzeczywistości, ściśle zespojony ze światopoglądem. Również wśród osób praktykujących te dziedziny rozgranicza rzemieślników i artystów. Wyraźne jest tu zacięcie filozoficzno-teoretyczne, co wespół z dość szczegółowymi danymi z zakresu teorii fizycznych czyni tę pozycję niełatwą w odbiorze. Niepozbawiona jest jednak wartościowych informacji, stanowi rzetelną syntezę poglądów humanistycznych i powiązanych z nimi teorii naukowych, a także przedstawia inspirujące kwestie dotyczące samego procesu postrzegania rzeczywistości. Czy fizyka w istocie jest nauką humanistyczną? Już samo istnienie takiego pojęcia, jak omawiany w tejże książce naukowy obraz świata, łączy w sobie jej ścisłość (naukowość) i humanizm (ze stanu nauki w danej epoce wynika bowiem jej światopogląd).

Bóg i nauka. Moje dwie drogi do jednego celu – warto. Dzięki formie wywiadu ta pozycja wydaje się bardziej przystępna dla słabiej przygotowanych, choć i ona pełna jest pojęć z zakresu teologii i kosmologii. Tę drogę pokonuje się jednak, podążając za wyraźnymi śladami tak religijnych, jak i naukowych fascynacji Hellera, a pasje zawsze są na swój sposób piękne.

Dobra, Prawdy i Piękna nie ma wśród wyników nauki, lecz są one wszędzie w tym, czym nauka jest.

Michał Heller, Czy fizyka jest nauką humanistyczną?

Powyższe słowa, oparte na ideałach platońskich, zdobią okładkę książki, z której pochodzą, stanowiąc swoiste motto. Myślę, że i panteiści takiego motta by się nie powstydzili. To, że zjawiska, których na dzień dzisiejszy nie znamy, lecz przeczuwamy ich istnienie, doświadczając ich mniej lub bardziej tajemniczego oddziaływania, mogą stanowić po prostu nieodkryte, niezbadane i nieopisane jeszcze zjawiska fizyczne czy – szerzej – przyrodnicze, wydaje się niepodważalne. Jednak to, czy ową przyrodę, ów wszechświat (kosmos), wraz ze wszystkimi jego siłami odbieramy jako piękny, dobry i prawdziwy, a pojęcia te utożsamiamy z szeroko rozumianym absolutem czy też nie; czy sakralizujemy przyrodę czy nie – to może nadal pozostawać kwestią wiary. A może jedynie narracji? Może wszyscy wyznajemy to samo, lecz inaczej opisane?

[Cytaty z dzieł Hellera:]

Spojrzenie nie jest także nigdy po prostu spojrzeniem i zarejestrowaniem tego, na co się patrzy. Widzi się tylko to, co mieści się w myślowym krajobrazie patrzącego.

Michał Heller, Bóg i geometria. Gdy przestrzeń była Bogiem

Egzystencjalnych problemów człowieka nie da się zredukować ani do praw biologii, ani do praw fizyki; nie można całości kawałkować na części: tu jest fizyka, odtąd sięga biologia, a to izolowane od reszty jądro stanowi siedlisko metafizycznych doświadczeń człowieka. Chcąc zrozumieć człowieka, musimy stawić czoła całości w jej skomplikowaniu i w jej powiązaniach wszystkiego ze wszystkim.

Michał Heller, Wszechświat jest tylko drogą. Kosmiczne rekolekcje

(…) wyobraźmy sobie małe dziecko, któremu ktoś chce wbić do głowy rachunek różniczkowy i całkowy… Dla dziecka te wszystkie wzory i przekształcenia nic nie znaczą. A czy my nie jesteśmy w podobnej sytuacji wobec zagadki Wszechświata?

Michał Heller, Podróże z filozofią w tle

Myślę, że większość grubych błędów w dziejach nauki brała się stąd, że ludzie zbyt spieszyli się z wyjaśnieniami. Najważniejsze to znać granice swojej wiedzy. A w każdym razie pamiętać, że takie granice istnieją. Bliżej niż sądzę. Wiem, czego nie wiem.

Michał Heller, Podróże z filozofią w tle

 

Ewa Wasiak

 

[1] Część informacji o manicheizmie i gnostycyzmie pochodzi z Wikipedii; część jest kompilacją wcześniej zdobytej wiedzy, jej źródła dawno już uległy rozmyciu.

[2] Na podstawie: https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/panteizm;3953900.html

[3] https://encyklopedia.pwn.pl/szukaj/absolut.html

[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Heller#Relacje_filozofii_i_nauki

 

Zdjęcie: https://pixabay.com/pl/przestrze%C5%84-gwiazda-wszech%C5%9Bwiat-2838877/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *