Type and press Enter.

Lektury uzupełniające #17 Civis Romanus sum

książka: SPQR; autor: Mary Beard

Mary Beard jest filologiem klasycznym, profesorem Cambridge, uznanym akademikiem i wykładowcą, autorką bestsellerowych książek. Przygotowuje również filmy historyczne dla BBC – obecnie na ekranie Cywilizacje – nowa wersja popularnego serialu dokumentalnego z 1969 roku. Wypowiada się się publicznie na aktualne tematy z życia społeczno-politycznego, od wielu lat prowadzi popularnego bloga, na jej widok uczennice piszczą i pstrykają fotki, a na londyńskiej ulicy można zobaczyć t-shirty z napisem „Kiedy dorosnę chcę być Brodą Mary”. Jednym słowem Mary Beard jest celebrytką. (Przykładem kontrowersji w jakie włącza się w publicznej debacie jest choćby świadome głosowanie – klasyczka opowiadała się jako zwolenniczka ponownego referendum w sprawie wystąpienia WB z Unii; zasłynęła też z rzeczowych i zdecydowanych odpowiedzi na liczne protesty obrońców jedynego słusznego wizerunku Imperium Rzymskiego, jakie przetoczyły się w brytyjskich mediach i sieci, gdy w animowanym serialu BBC pojawił się -o tempora, o mores! – czarny rzymski legionista.)

Sława Mary Beard (bo uznanym naukowcem była już wcześniej) chyba zaczęła się z Pompejami. Wydane po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii w 2008 roku, w Polsce ukazały się już w 2010 (wydawnictwo Rebis) i doczekały dwóch wznowień. Jest w Pompejach wszystko co w Mary Beard najlepsze. Po pierwsze, warto to zaznaczyć bo nasze oczekiwania wobec literatury popularnonaukowej często nie obejmują (niesłusznie) tego elementu, to po prostu świetnie napisana, pasjonująca opowieść. Nie trzeba wybierać się do Pompejów (choć w moim przypadku, i sądzę że nie jestem wyjątkiem, lektura stała się motorem do pokonania prawdziwych i wyimaginowanych przeszkód i odbycia podróży), nie trzeba też -tak mi się wydaje -specjalnie lubić historii.  Beard opowiada ze swadą i talentem i w rezultacie jej książki czyta się jak beletrystykę, z wypiekami i wzruszeniami. Zostajemy zarażeni pasją odkrywania starożytności. Brytyjskiej naukowiec udaje się to osiągnąć, choć niczego nie upraszcza, nie stosuje tanich sztuczek, nie ulega pokusom anachronizmów.

Przeszłość u Mary Beard nigdy nie jest zbiorem dat, wielkich nazwisk, podbojów i granic. Jest czymś jednocześnie nieosiągalnym – poznajemy interpretacje i drogi, które do nich prowadzą, ale Mary Beard bardzo rzadko oferuje nam pewność i bardzo bliskim – Beard skupia się na tym, co nas ze starożytnością łączy. W przypadku Partenonu i Pompejów widać to zresztą po tematach – obie książki można traktować jako przewodniki (moim zdaniem fenomenalne), ale dużo szersze tematycznie SPQR – także jest swoistym zbiorem miejsc, architektury,  rzeźb, inskrypcji, które warto zobaczyć.  Niemniej  pomosty łączące nas z antykiem nie zawsze są natury materialnej, szczególnie dużo Mary Beard znajduje ich w strefie języka: dlatego w SPQR, książce w stosunku do omawianego przedziału czasowego, objętościowo skromnej, zmieści się tak wiele komentarzy do językowych pozostałości: od etymologii słowa kandydat (candidatus -odziany na biało – od śnieżnobiałych tóg kandydujących do stanowisk urzędniczych Rzymian, noszonych publicznie w trakcie kampanii) poprzez „I ty Brutusie„; kości , które zostały rzucone; pyrrusowe  zwycięstwo (kręte ścieżki autoironii), Cyncynata – symbolu bezinteresownej postawy obywatelskiej; „Carthago delenda est” Katona Starszego; czy najsłynniejsze fragmenty z mów Cycerona (o tempora! o mores!;  Quo usque tandem abutere, Catilina – jako że Statek jest apolityczny, nie wstawię tu współczesnego nazwiska – patientia nostra? -jak długo jeszcze będziesz, Katylino, nadużywać naszej cierpliwości?). I przepraszam, za niezachowanie w tej wyliczance chronologii.

Jest to historia Rzymu opowiedziana od początków: mitów założycielskich -Romulusa i Remusa i słynnego roku 753 p.n. e. (co ciekawe, w świetle najnowszych badań, Rzym a właściwie osady, które istniały na wzgórzach nad Tybrem przed Rzymem stają się coraz starsze) i porwania Sabinek –  do roku 212 n.e. Ta ostatnia nietypowa cezura to rok, w którym cesarz Karakalla nadał obywatelstwo rzymskie wszystkim wolnym mieszkańcom Imperium. Książka na niespełna 500 stronach (plus przypisy) obejmuje więc okres królewski, Rzym republikański i 200 lat Rzymu cesarskiego (cesarzy 14 plus 3 efemerycznych). Tytuł – SPQR (Senatus Populsque Romanus -Senat i Lud Rzymski – wskazuje też od razu na główny profil tomu, którym jest opowieść o rzymskim społeczeństwie. Mary Beard stara się odtworzyć jak najwięcej z jego złożoności,  trosk i codzienności.

Beard ma talent do znakomitych porównań, wyłuskiwania tego, co trafia do wyobraźni. Gdy przytacza epitafium nagrobne Lucjusza Korneliusza Sulli, które dyktator sam dla siebie obmyślił: „Nikomu, kto wyrządził mi zło, nie pozostałem w najmniejszym stopniu dłużny”, trudno nie mieć wrażenia, że oddaje sedno osobowości autora niesławnych proskrypcji (list senatorów opozycji skazanych na śmierć). Jej podejście do źródeł historycznych celnie ilustrują słowa o spisku Katyliny, poznawanego przede wszystkim z pism adwersarza – Cycerona: „Ujmując rzecz brutalnie, podstawowym pytaniem, jakie powinniśmy zadać, jest nie, czy Cyceron wyolbrzymił szkodliwość spisku, ale w jakim stopniu.” Wskazówką co do „beardowego” ujmowania przeszłości mogłaby być też autorska uwaga w przypisie do rozdziału VII: „zwróćcie uwagę, że określam Pompejusza, Cezara i Krassusa jako „bandę trzech”, choć powszechniej znani są dziś pod myląco oficjalnym tytułem „pierwszego triumwiratu””(podkreślenie moje).

Beard fenomenalnie utrzymuje równowagę między ciekawostką a płynną narracją historyczną. Znakomicie i często odkrywczo podsumowuje różnorodne zjawiska rzymskiego świata. (O schyłkowych dziesięcioleciach Republiki: trzeba pamiętać o „nadzwyczaj cienkiej granicy między normalnym miejskim życiem -bywaniem w teatrze, bawieniem się występami komików – a krwawą masakrą.” O powstaniu cesarstwa: „to imperium stworzyło cesarzy  – a nie na odwrót.). SPQR nie ma słabszych fragmentów. Po kilkuset stronach opowieści odczuwamy niedosyt, ale nie jest on spowodowany źle utkaną narracją, tylko naszą rozbudzoną ciekawością. (Czytając SPQR zdałam sobie sprawę, że za krótka wydawała mi się każda książka klasyczki).

Na koniec kilka ilustracji – w książce także jest ich sporo.

800px-einblick_panorama_pantheon_rom

Bardzo ciekawe są rozważania o religii starożytnego Rzymu, która „skupiała się głównie na należytym odprawianiu rytuałów”„Rzymianie wiedzieli, że bogowie istnieją, nie wierzyli  w nich w zinternalizowanym sensie znanym z większości religii współczesnego świata.”  Nie był to z pewnością żaden zbiór zasad etycznych. (W ubiegłym roku wyszła po polsku monografia z 1998 roku, której Mary Beard jest współautorem „Religie Rzymu”. Piękną ilustracją dla wielu rozważań Mary Beard, w tym tych o religii -wspaniała scena z rzucająca klątwę Serwillą, matką Brutusa – może być też serial Rzym (2005-2007) – rusza ponownie na HBO w kwietniu). A na fotografii oczywiście Panteon, zachowana w całości, imponująca świątynia rzymska, w centrum współczesnego Rzymu – przetrwała adaptowana na świątynię katolicką, dziś stanowi grobowiec wielkich postaci.

640px-the_rape_of_the_sabine_women

 

O Rzymie okresu królewskiego – w legendarnych datach: od założenia miasta 753 p.n.e. do obalenia Tarkwiniusza i pierwszych konsulów w 509 roku – Mary Beard pisze tak : „mamy tu rywalizujące ze sobą bandy, wędrujących z miejsca na miejsce wodzów, osobistą lojalność, zmienne tożsamości(…)”  Tu porwanie Sabinek w jednej z dwóch wersji Nicolasa Poussin z 1633 roku. Obraz wisi w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku.

369px-part_of_tabula_peutingeriana

W epoce republikańskich podbojów półwyspu niezwykle ciekawe są rozważania geograficzne, uzmysławiające nam jak bardzo dzisiejsze pojęcia, którymi zazwyczaj opisujemy historię odbiegają od tego czego doświadczali ówcześni ludzie. Wygodnie jest mierzyć rzymską potęgę w Italii w kategoriach obszaru geograficznego, jednak rzymska dominacja dotyczyła przede wszystkim ludzi nie miejsc -pisze Beard. Podkreśla, że jest to era „prekartograficzna„, mało który Rzymianin uzmysławiał sobie, że żyje na półwyspie, zalążki tej koncepcji pochodzą dopiero z drugiego wieku p.n. e. kiedy to w literaturze pojawiają się wzmianki o Morzu Górnym (Adriatyku) i Dolnym (Tyrreńskim) – choć warto uzmysłowić sobie to kompletnie odmienne od dzisiejszego zorientowanie góra -dół (wschód -zachód).  I to wszystko w epoce ciągłych podbojów, „wojny jako głównej organizującej zasady historii”, czasach gdy w legionach służyło „od 10 do 25 procent rzymskiej populacji dorosłych mężczyzn, odsetek większy niż w jakimkolwiek przedindustrialnym państwie i, jeśli przyjąć wyższą wartość, porównywalny ze wskaźnikiem powołań z I wojny światowej”. Na rysunku najbardziej znana rzymska mapa – czy raczej schemat dróg, z IV wieku naszej ery, (do dziś przetrwała w późniejszych kopiach): Tabula Peutingeriana (u góry fragment) – całość w zwoju

320px-extends_of_the_tabula_peutingeria

ma prawie 7 metrów długości, znajduje się w Austriackiej Bibliotece Narodowej w Wiedniu – być może jej twórca opierał się na mapie przygotowanej jeszcze przez Marka Agrypę, przyjaciela Oktawiana Augusta.

*wszystkie zdjęcia za wikimedia commons. Mary Beard sfotografował Tristan Ferne; panoramę wnętrza Panteon Stefan Bauer

Agnieszka Ardanowska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 comments

  1. Historia antyczna stale w ruchu, ciągle nas zaskakują nowe odkrycia. Przed kilku laty bardzo ciekawie pisał na temat Rzymu i barbarzyńców Peter Heather. Teraz do lektur obowiązkowych trzeba dodać Mary Beard.

    1. Heathera nie czytałam, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, a recenzje ma świetne. Zapamiętam 🙂