Type and press Enter.

Studium kalekiej duszy / Dostojewski, Orbitowski

To Dostojewski pierwszy odważył się zapytać, co tkwi w duszy zbrodniarza, a nawet okazał się na tyle skupiony i wnikliwy, by konsekwentnie brnąć przez otchłań niejednoznacznej odpowiedzi. Król relatywizmu, książę adaptacji myśli Nietzschego. Minęło półtora wieku, a temat moralnych dewiacji ukierunkowanych na uzurpatorów władzy nad życiem i śmiercią wciąż intryguje i inspiruje co bardziej patologicznie wnikliwych literatów. Zbrodnia i kara (1866) Fiodora Dostojewskiego, Inna dusza (2016) Łukasza Orbitowskiego – te dwa okazy studiów nad umysłem mordercy biorę dziś na warsztat.

Jest zbrodnia, jest kara. Na świecie panuje harmonia…? Nie najlepiej smakuje to słowo w asyście szaleńczego świata przedstawionego dzieła Dostojewskiego. Brudny i smrodliwy jest Petersburg, brudna i smrodliwa jest też Rodionowa dusza. Morduje uniesiony wiarą, że czyni to w imię wyższej idei. Jedno plugawe istnienie lichwiarki za wiele istnień przez nią wyzyskiwanych. Koncepcja nadczłowieka stojącego ponad prawem, predestynowanego nawet do rozlewu krwi oraz decydowania o życiu i śmierci, gdy jest taka potrzeba, przesłania Raskolnikowi oczy.

U Orbitowskiego miejsce akcji odgrywa równie istotną rolę. Urasta niemal do rangi bohatera, tożsamego z problematyką wydarzeń, a może nawet te wydarzenia determinującego. Jest siłą ożywiającą fabułę; nadającą jej znaczenie.

(…) w oczach Czarnej Owcy dostrzegam pewność, że nasze miejsce, moje i jej, znajduje się właśnie tutaj, Pod Blankami. Wrośniemy w parking jak samochody bez kół. Czarna Owca dodaje, że znała wielu, którzy wyjechali. Chcieli porzucić dawne życia, ale zabrali ze sobą ich istotę, czyli samych siebie.

 

Inna dusza to niewątpliwie powieść o konfrontacji młodzieńczych ideałów z rzeczywistością – z rzeczywistością ujętą w tym wypadku w ramy Bydgoszczy lat 90. – wraz z jej monotonią, blokowiskami pełnymi nie całkiem szczęśliwych ludzi, szarością dnia codziennego, plugawymi miejscami użytku publicznego; jak u naszego Rosjanina.

Pośród tak utkanych okoliczności dojrzewają trzej chłopcy – Krzysiek, Jędrek i Darek. Cóż, najpierw trzej, potem już tylko dwaj, gdyż w jednym z nich budzi się nieodparte pragnienie zabijania – ot tak, bez motywu, ale i bez zahamowań. Nieważne kto, nieważne dlaczego – ważne, by nóż przejął blask czyjegoś życia. Sam bohater-morderca wyczuwa, że tkwi w nim coś nieludzkiego i w przypływie szczerości wylewa z siebie takie oto słowa (a wylewność nie jest jego mocną stroną):

Może ten sen? Sen by się przydał, bo ja, wiesz, nie umiem już spać. Oduczyłem się normalnie, jakbym gadania zapomniał, czy czegoś takiego. Nic, tylko w sufit się gapię, a potem nie mogę jeść, nie mogę spać, nic se nawet nie pomyślę, plącze mi się wszystko. Non stop widzę czarne płatki, jakby obok coś się paliło, choć przecież nawet nie mogę się ogrzać. Chłód tylko. I to siedzi we mnie, i siedzi, i puścić nie może, a ja bym chciał, żeby ktoś mnie zabrał i wyleczył. Niech wyjmie ze mnie to straszne coś.

„To straszne coś”, czyli ta dusza właśnie, przez autora nazwana inną. A może tylko zakała duszę tę zniekształcająca. Szczególny w tej historii jest fakt (no właśnie, fakt – bo na faktach jest ona oparta), że przyjaciel zbrodniarza bez pudła domyśla się o nim całej prawdy, jednak nie zdradza go do samego końca, nie odwraca się od niego, a nawet wprost przeciwnie – choć momentami i on sam obawia się o swoje życie. Dość niewiarygodne. Jednak w pewien sposób inspirujące.

Akcja Innej duszy rozwija się niespiesznie. Autor najpierw cierpliwie kreśli warunki, jakie ukształtowały psychikę bohaterów, powoli podsuwa nam poszlaki, które dopiero zapowiadają, że w przyszłości może zdarzyć się coś mrożącego krew w żyłach. Od niepokojącego drobiazgu do prawdziwej zbrodni – ni z tego, ni z owego, nawet nie wiem kiedy, w końcu przyszedł na nią czas, choć spodziewałam się jej od samego początku. Napięcie budowane indukcyjnie – od szczegółu do całego obrazu. Początkowa detaliczność może chwilami nużyć, lecz jednocześnie przyczynia się do poczucia dorastania razem z bohaterami, a podglądanie ich przez dłuższy czas – do większego przejęcia ich losami oraz psychologiczną motywacją działań. Paradoksalnie gdzieś pośród tej detaliczności umacnia się ogólny wymiar poruszanej problematyki, bowiem staje się ona bardziej namacalna, a powolne z nią obcowanie potęguje uwagę odbiorcy, pchając jego rozważania w meandry uniwersalności. Kończąc książkę byłam już pewna, że choć została ona oparta na konkretnej historii konkretnego mordercy w konkretnym mieście, płynie z niej mnóstwo moralnych inspiracji i powodów do zadumy. Tym bardziej, że ostatni rozdział wybiega nagle o piętnaście lat naprzód. Widać w tym wszystkim pewien schemat rozwoju życiowych losów, rozbudzający tęsknotę za czasem, kiedy wszystkich istotnych wyborów ma się dopiero dokonać. Skupiający uwagę na wadze momentów decyzyjnych. Książka rodzi refleksję nad przyczynowo-skutkowym ciągiem zdarzeń, zanurza w determinizm, budzi nostalgię. Wywołuje pewien rodzaj podziwu, ale również trwogi; zdumienia, ale też pewności, że ot właśnie jest życie.

I ot jest człowiek, który je odbiera. Człowiek z kaleką duszą.

Z kolei dusza Rodiona Raskolnikowa staje się pożywką dla samej siebie. Pokuta zaczyna się jeszcze tej samej nocy, w której dokonało się morderstwo. Zło, którego zapłon bohater sam uaktywnił, zżera go od wewnątrz. Sumienie nie daje mu spokoju, doprowadza go na skraj obłąkania. Nie, wina nie może obejść się bez kary. Rodion Raskolnikow, literacka ikona zbrodniarza, musi przebyć drogę ku odkupieniu.

Piękna staje się ta droga, jeśli podąża nią czytelnik. Trasa wiodąca przez mroczny, zaniedbany Petersburg, aż na mroźną Syberię; droga przez meandry duszy zbrodniarza i innych przejawów względności etyki wśród bohaterów. Droga do morału, że niebezpiecznie jest igrać z jej granicami. Jednak nie tylko o ten jeden morał tu chodzi. Warto przebyć tę drogę dla drogi; tę sztukę dla sztuki; te brudy moralności dla moralnego, intelektualnego i duchowego wzbogacenia. Wszak na kompoście rośnie to, co najlepsze…

Ewa Wasiak

 

Zdjęcie: https://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=imgres&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwijsP2P2_zdAhWBiIsKHTexCZEQjRx6BAgBEAU&url=http%3A%2F%2Fcatolicosribeiraopreto.com%2Fa-alma-faz-mal-em-exagerar-as-dificuldades-da-vida-interior%2F&psig=AOvVaw2KRRm3Bem3N6gd88rccnuP&ust=1539289662421687

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *