Type and press Enter.

Bardzo krótko / Marguerite Yourcenar / I jak woda płynie

Nie jest to chyba częsty przypadek, by pisarka (bądź pisarz) wracała w zaawansowanym wieku do własnych utworów skreślonych bardzo młodzieńczą ręką. W Nathanaelu, tytułowej postaci najdłuższej z trzech pomieszczonych w tym tomie nowel, musiało być zatem coś szczególnego oraz bardzo Marguerite Yourcenar bliskiego. I podobieństwa tego upatrywać należy raczej w postawie wobec świata niż w życiorysie.

Intuicję tę zdają się potwierdzać towarzyszące każdemu z trzech tekstów obfite posłowia, w których autorka pochyla się nad ich genezą oraz swoimi zamysłami artystycznymi. Istota samego pokrewieństwa nie jest tu wyrażona wprost, ale uważny czytelnik już po lekturze niewielu słów jako elementy zbioru wspólnego dla Yourcenar i Nathanaela wskaże takie cechy jak niezależność, zmysł moralny, stoicyzm czy wycofana życzliwość. Sam „Nathanael” to zaś mikropowieść antyłotrzykowska i portret człowieka prawdziwie wolnego.

„Anna, soror” opowiada z kolei o krótkim szczęściu i długim smutku; mimo że młodzieńcza i nieznacznie tylko później wygładzona, ujmuje intensywnością oraz poetyckim pięknem. Wielką wartością jest ponownie posłowie autorki, w którym wyjaśnia ona swój zmieniający się przez lata stosunek do opowiadania. Ponadto to zawsze mile przeze mnie witana szansa przechadzki po Neapolu, a kluczowym do zrozumienia utworu terminem jest transgresja.

Proza Yourcenar okazuje się oszczędna, elegancka i wnikliwa, posiada pewną unikalną, trudną do przyszpilenia jakość. To właściwie sam koncentrat, niebywale intensywny, bez zbędnych zdań. Technika pisarska autorki pozwala wniknąć w najgłębsze przeżycia bohatera, a jednocześnie obserwować je z dystansu. I choć francuska pisarka sięga głębin, których ja w sobie nie odnajduję, to pozwala mi rzucić na nie okiem niczym lekko gapowatemu turyście.

utracjusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *