Type and press Enter.

Petecki na życzenie / Tylko cisza / Strefy zerowe

TYLKO CISZA – 1974. To naprawdę bardzo dobra, polska, ekologiczna fantastyka z lat 70, z ciekawym pomysłem na regenerację/odnowę biologiczną naszej planety, podczas której to cała ludzkość, w kontrolowany sposób, ucina sobie globalnego komara!  A wszystko to jest nam podane i opisane całkiem składnie i przyjemnie, i to biorąc nawet pod uwagę współczesnego czytelnika tego rodzaju literatury.

To moje drugie spotkanie z prozą Peteckiego (po całkiem niezłym Messier 13) – dzięki nowym i genialnym w swym zamyśle, choć nie do końca jednak w wykonaniu (mnóstwo literówek i często-gęsto „łuszczące się” okładki), wydaniom z serii Archiwum Polskiej Fantastyki, Wydawnictwa Solaris.

I po raz kolejny tu, w przypadku lektury powieści tego Autora, muszę – a nawet chcę – użyć słowa solidna. A także: interesująca, oryginalna, przystępna, a zupełnie niebanalna! Zapewne i nie bez wad, gdyż fabularny pomysł by główny bohater, choć astronauta, spędził 20 lat (!) na samotnym, kontrolującym całą akcję rewitalizacji Ziemi posterunku, gdy na szali położony jest przecież los naszej ludzkiej cywilizacji na tej planecie, jest… co najmniej kontrowersyjny.

No bo któż tyle wytrzyma, samemu, przy zdrowych zmysłach? Ano chyba tylko ex-piloci z Centrali…

Zdecydowanie jednak warto dać tej pozycji swoją szansę i poobcować z nią czytelniczo. Znajdziemy w niej bowiem, a w zasadzie przede wszystkim, dość ciekawe przykłady psychologii zachowań ludzkich w sytuacjach skrajnej samotności, wielkiej odpowiedzialności i wszechobecnej, tytułowej ciszy właśnie. Być może nie jakichś tam lotów najwyższych są to wywody – Petecki to jednak nie półka z Lemem – i zapewne co nieco po łebkach podane, acz na potrzeby tejże fabuły zupełnie wystarczające!

Polecam niniejszym każdemu SF maniakowi. Tylko Cisza to ciekawa i dobrze napisana, klasyczna i dosyć oryginalna, polska fantastyka naukowa! Zatem proszę czytać i nie dać jej umrzeć! 7/10.

Bohdan_Petecki

STREFY ZEROWE – 1972. To moja trzecia pozycja z Archiwum Polskiej Fantastyki i jednocześnie trzecia powieść, zapomnianego już co nieco, Bohdana Peteckiego. Autor, kojarzący mi się subiektywnie i nieco nachalnie z określeniem: solidna SF, nie zawiódł mnie i tym razem.

A nawet zrobił był więcej, gdyż urzekł mnie (czytelniczo!) najpełniej jak do tej pory. Uważana powszechnie za jego najlepsze dzieło, powieść Strefy Zerowe, to w mniemaniu moim, i nie tylko, znakomite science-fiction! Do tego rozkosznie twardziutkie (ups…) i naprawdę sprawnie napisane!

Obyty fantastycznie choć co nieco czytelnik, odnajdzie tutaj swoisty kogel-mogel niektórych myśli i problemów zawartych w Niezwyciężonym oraz Fiasku Stanisława Lema. Lecz o ile genialny Niezwyciężony napisany został blisko dekadę wcześniej – i Petecki mógł teoretycznie z niego zaczerpnąć to i owo oraz tamto – to Lemowe Fiasko, i opisany w nim kontakt z cywilizacją, która nijak owego kontaktu nie chce, to była dopiero melodia przyszłości.

Jednak w oczach tego czytelnika, który obydwie te pozycje polskiego klasyka SF rozkosznie już był zaznajomił, Strefy Zerowe Peteckiego jawić się mogą, nieszczęśliwie, jako rzecz cokolwiek wtórna. A przecież nijak to słuszne!

Bardzo zgrabnie i interesująco jest tutaj ta historia opisana. Opowieść o klasycznym kontakcie z wysoko rozwiniętą cywilizacją i o problemach niemałych tej kwestii się tyczących. Napisana językiem nieskomplikowanym, żywym, przyjemnym w odbiorze i znów: niebanalnym. Ciekawe, dobre i bardzo dobre opisy obcej inteligencji, choćby tylko podczas próby kontaktu w finale powieści, zasługują zdecydowanie na moje uznanie i wysokie noty!

Ciekaw jestem wielce, jak odebrałbym tę pozycję nie znając wcześniej Lemowych klasyków. Lem zapewne konkurencji tutaj bać się nie musi, jest wszak niekwestionowanym, precyzyjnym arcymistrzem. Lecz Petecki mimo, iż wydaje się być merytorycznie ligę niżej, Strefami Zerowymi prezentuje bez dwóch zdań, wysoki poziom frapującej a fantastycznej rozrywki!

Rozrywki, którą wszystkim pożeraczom klasycznej SF poznać trzeba oczywiście obowiązkowo! Bo jak dla mnie, to tym razem jest to rewelacja! 8/10.

Kapitan MO

Ilustracja w tle: Własnej produkcji, jedyny i niepowtarzalny a wysokogatunkowy „kolaż” z okładek „Tylko cisza” oraz „Strefy zerowe”, Bohdan Petecki, Wydawnictwo Solaris, 2013
Fotografia w tekście
: http://encyklopediafantastyki.pl/index.php/Plik:Bohdan_petecki.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *