Type and press Enter.

Historia, jak każda inna

Żydowskie nazwisko, żydowska historia. Odosobnienie Georgesa-Arthura Goldschmidta to krótka powieść autobiograficzna, w której ze strony na stronę tężeje poczucie osamotnienia, z początku niewiedzy o własnej winie, w końcu – gorzkiego wyroku losu, który młodego chłopca rzucił w samo legowisko potwora, żywiącego się żydowską krwią.

Kiedy Goldschmidt miał dziesięć lat, wywieziono go z Hamburga przez Monachium do domu dziecka we Florencji. Duma z bycia Niemcem ustąpiła najpierw poczuciu niezrozumienia – dlaczego rodzice wciąż do siebie szeptają, a w szczeliny domu wpełza cicho wymawiane słowo “Żyd”? Przecież nie należy się wstydzić rozmawiać o Piśmie Świętym, myślał mały chłopiec, kiedy zjawa nazistowskich morderców zbliżała się nieuchronnie,ale on nie wiedział jeszcze, co to oznacza. Podobnie w szkółce niedzielnej, kiedy pastor wypowiadał to słowo (czy było wyraźniejsze piętno w historii świata?), w małym chłopcu dojrzewał lęk, postępowała w nim ciemność.

Katolicki dom dziecka we Florencji nie był mu azylem. Posłany tam, aby uchronić go przed śmiercią, trafił w miejsce absolutnie niesamowite, w którym zło miało charakter najpierwotniejszy, kształtowany powielaniem tortur psychicznych oraz fizycznych. Było to zło, które nie miało swojego winowajcy, ponieważ spadało na chłopca od innych sierot. One doświadczyły zła ze strony dorosłych i przeniosły go na kogoś obcego, z innego świata, napiętnowanego. Zło jest reakcją łańcuchową, które w dodatku rozszczepia się na miliardy małych ziarenek, z których każde wyda jakiś podły owoc.

Często zastanawiam się, czy dziś istnieje jakikolwiek sposób, aby ulżyć cierpieniom tych dzieci, wyplutych na pastwę dwudziestego wieku, w którym naczelne miejsce zajął niepokój i poczucie wielkiego osamotnienia. Czy chwila poznawania ich historii sprawia im jakąś ulgę? Ile razy należałoby czytać te książki, aby odkupić nie swoją winę? Nie zawiniliśmy. Nie ma dla nas odkupienia.

Krynicki:

zdejmij ze mnie popiół,
zdejmij ze mnie ciężar nie
mojej winy, daj mi przenieść
na drugi brzeg

rany: pokutę

żal

Odosobnienie to książka o samotności i próbie wyparcia ze świadomości osób najukochańszych rodziców, o zapomnieniu dumy, ale też o poszukiwaniu siebie. Jak się to wyraziło? Chłopiec zaczął szukać ukojenia od pamięci (tak właśnie – ukojenia od bólu pamięci o osobach i rzeczach, które kochał) w fizycznej przemocy, którą nie on zadawał, lecz której on doświadczał. Torturowany, bity, gwałcony, poniżany z racji swojego pochodzenia i inności. Boję się samego żywego urealnienia w świadomości tego, że to faktycznie miało miejsce. I winy, nie wiem dlaczego mnie przepełniającej. Że zawiniłem, chociaż nie skrzywdziłem.

Krynicki:

***
W tym roku
nie zrodziłem owoców

tylko liście
co nie dają cienia

boję się, Rabbi,

boję się, Panie,

że mnie przeklnie głodny

strudzony
nieskończoną drogą
do Jeruzalem

Marcin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *