Type and press Enter.

ŁAYDACKI PODRĘCZNIK SAVOIR-VIVRE’U #3 – WOBEC DAM

W życiu każdego cnotliwego młodzieńca, prędzej czy później nastąpić musi ten moment, w którym nieszczęsny dobroduch spotka się w tak zwanym „sam na sam” z niewiastą. Jest to chwila wielkiej wagi – jeśli zawalisz coś teraz bracie, to za lat dwanaście będziesz pisał wiersze i siedział z życiem popsowanem! Czytaj zatem uważnie, zwłaszcza jeśli widmo spotkania niewiasty, jako topór, wisi ci nad głową!

Jak przygotować się do spotkania z niewiastą?
Ubrania wybrać schludne, czyste, niedziurawe. niecuchnące. O ile przy innego rodzaju spotkaniach możemy zachować swobodę, to w kontaktach damsko-męskich wypracować należy jednak pewne pozory. Jakkolwiek przykrą nie byłoby to czynnością, przed wyjściem należy się także umyć. Miłość to jest ciężka sztuka i wielu poświęceń wymaga. O dalszych przygotowaniach mówić nie warto – podobne spotkania miewają często charakter spontaniczny, dobrych rad tutaj nie ma, może poza tym, żeby zawsze mieć przy sobie tom wierszy zebranych Czesława Miłosza, ale to akurat rzecz w każdej sytuacji oczywista.

Czy warto symulować romantyczną duszę i jak to robić?
Do pewnego stopnia jest to rzecz nieodzowna. Na szczęście każdy łaydak jest z natury czułym barbarzyńcą, więc pewne zachowania przychodzą mu łatwo. Trzeba przede wszystkim raz na jakiś czas wyrazić czułość pod adresem zastanego świata – opowiedzieć dziewczęciu o pięknym zachodzie, jaki się widziało, o pięknie słowiczego śpiewu, lub o wyjątkowej systematyczności i symetrii bruzd na zaoranym polu. Na co dzień to wystarczy, jednak przynajmniej raz na kilka schadzek należy postarać się, by całe spotkanie miało pozory romantyczności. Wręczenie kwiatu, butelka alkoholu, jakiś wiersz odczytany znienacka (należy uważać na Padlinę Baudelaire’a). Podobne zachowania muszą mieć jednak swoje granice – jeśli wybranka zaprosi nas do siebie i w celu przywołania romantycznej atmosfery puści najnowszą płytę Coldplaya, albo Eda Sheerana, należy grzecznie się wymówić i śpiesznie oddalić w kierunku bezpiecznego schronienia. Miłość miłością, pamiętać jednak należy o godności własnej.

Czy obdarować niewiastę kwiatem?
Piękno dąży do piękna, dodatek florystyczny będzie zatem zawsze (albo raczej: niemal zawsze) na miejscu. Oczywiście, jeśli jest to pierwsza schadzka i nie wiadomo jeszcze czy kolejne po niej nastąpią, wskazana jest ostrożność i oszczędność – kwiaty potrafią być niamałem wydatkiem – potem można sobie wyrzucać, że na nieciekawe i nudne spotkanie roztrwoniliśmy kwotę, za którą spokojnie kupić można by tygodniową porcję kaszy i smalcu i stołować się niby jaśniepan. Trzeba być jednak zaradnym – w drodze na spotkanie miniemy z pewnością niejeden ogród kwiatowy, a nawet jeśli tych zabraknie, to przecież kwiaty przydrożne w niczym nie ustępują swoim ogrodowym kuzynom! Nawet liść łopianu się nada, jeśli tylko wręczenie go okrasimy odpowiednim uzasadnieniem, jeśli do serca porównamy i do parasola, świadczącego o tym, jak mężnie i jak troskliwie wybrankę osłaniać będziemy! Nawet przydrożna pokrzywa staje się w ustach doświadczonego amanta symbolem gorącego, niemal parzącego uczucia, jakie ten do obdarowywanej żywi!

Czy i jak komplementować?
Sztuka komplementowania to dziedzina ogromnie złożona, z długą historią i tradycją, stara kuzynka poezji. Wymaga sutej zaprawy, bo łatwo w niej o grafomanię, powtarzalność, nudę i sztampę. Za porównanie oczu do gwiazd i ust do płatków róży, można co najwyżej zarobić w gębę – to tak, jakby zaprosić na kolację i podać suchar ze szklanką wody kranowej. Z wszystkiego jednak da się jakoś wybrnąć, dzięki wiedzy, ćwiczeniom i obyciu, dla przykładu pozostańmy w tematyce astronomicznej – doświadczony komplemenciarz, w miejsce ogólnikowej uwagi o gwiazdach, przywoła zjawiska znacznie bardziej wyjątkowe, jak na przykład Aldebaran zasłoniony przez tarczę księżyca, albo niecierpliwie wyczekiwany wybuch Betelgezy. Z kolei komplemenciarski mistrz zacznie rozwodzić się nad kwazarami, rozbłyskami gamma, promieniowaniem Hawkinga i wielką Pustką w Wolarzu. Niewiasto – jeśli młodzieniec mówi Ci, że masz oczy, jak promienie Schwarzschielda, albo że dostrzega w nich szybkie błyski radiowe, możesz mieć pewność – to ten jedyny!

Jak zachować się gdy niewiasta zaprasza nas do mieszkania?
Przede wszystkim być dzielnym – gdy rozum zawodzi, jedynie to się liczy. Zanim damy odpowiedź należy szybko przypomnieć sobie, czy skarpety na naszych nogach są całe, czy dziurawe. Jeśli dziurawe, wymawiamy się złym samopoczuciem, żeby uniknąć kabaretu. Jeśli jednak na wizytę przystaniemy, wykazać musimy się precyzją i opanowaniem iście saperskiemi! W trakcie takiego spotkania trzeba żywo reagować na przebiegającą rozmowę i na bieżąco ją oceniać. Należy być w gotowości i jeśli tylko rozmowa zejdzie na złe tory, powstać gwałtownie, zawołać „A niech to! Spóźnię się na nabożeństwo!” i śpiesznie opuścić pomieszczenie. Po czym poznać, że rozmowa schodzi na złe tory? Po tematyce – jeśli dziewczę zaczyna wypytywać, z czego się utrzymujesz i jakie masz plany na przyszłość, wiedz bracie, że pora brać nogi za pas! Jeśli dziewczę dosiada się niepokojąco blisko i spoziera z czułością w oku, to znak, że może mieć niecne plany i zwabiła Cię tutaj nie po to, by wspólnie czytać Czesława Miłosza. Jeśli tylko dbasz o zbawienie duszy, bierz nogi za pas!

W ramach podpowiedzi dołączamy trzy wypróbowane, skuteczne scenariusze, w razie braku pomysłu na ciekawą schadzkę.

Przykładowy scenariusz dla schadzki #1
Dla oszczędności i sprawienia wrażenia pewnej zaradności, można zaproponować mały piknik i udać się na spotkanie z kawą zaparzoną w termosie. Po drodze w budce z kebabem zaopatrujemy się w jedną tortillę na wynos z dwoma widelcami. W ten sposób po pierwsze zaoszczędzimy ciężko zarobione polskie złote, po drugie sprawimy wrażenie zainteresowanych podróżami i dalekimi kulturami (do kawy dosypać szczyptę kardamonu i cynamonu), po trzecie zapunktujemy jako romantycy – jeden posiłek i dwa widelce to niemal dosłowny cytat z Zakochanego Kundla. Jeśli po posiłku zdobędziemy się na gromkie beknięcie, wybranka być może dostrzeże w nas artystyczną duszę. Rzecz jasna trzeba też sprawdzić prognozę pogody, piknikowa schadzka w deszczu, wiemy z doświadczenia, zazwyczaj kończy się szybko.

Przykładowy scenariusz dla schadzki #2
Dla ludzi zaczytanych. Na spotkanie wybieramy się z aktualnie czytaną książką. Po powitaniu wyciągamy ją i rozpoczynamy lekturę, jednocześnie zapewniając towarzyszkę o podzielności swojej uwagi. Żeby tę podzielność potwierdzić, trzeba w trakcie rozmowy kilka razy przytaknąć i zadać jedno-dwa losowe pytania. Tak potraktowana niewiasta po pierwsze ujrzy w nas intelektualistę, po drugie zaś, jak doskonale wiemy, nic nie wzbudza większego pożądania, niż delikatnie dawkowany brak uwagi!

Przykładowy scenariusz dla schadzki #3
Po prostu wyciągasz z torby Wiersze Zebrane Czesława Miłosza (które każdy człowiek cnotliwy zawsze ma w zanadrzu) i proponujesz: NOC JEST DŁUGA, NIE DAM CI ZASNĄĆ! DO RANA DOTRZEMY PRZYNAJMNIEJ DO TRZECHSETNEJ STRONY!

niesławny paweł m, syn Marka i Wiesławy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *