Type and press Enter.

Pamiątki z pożaru Itaki #2 / Herbert

DWIE GŁOWY
Pan Cogito trzyma w ramionach
ciepłą amforę głowy

reszta ciała jest ukryta
widzi ją tylko dotyk

przygląda się śpiącej głowie
obcej a pełnej czułości

jeszcze raz
stwierdza ze zdumieniem
że istnieje ktoś poza nim
nieprzenikniony
jak kamień

o granicach
które otwierają się
tylko na moment
potem morze wyrzuca
na skalisty brzeg

o własnej krwi
obcym śnie
uzbrojony w swoją skórę

Pan Cogito oddala
śpiącą głowę
delikatnie
żeby nie zostawić
na policzku
odcisków palców

i odchodzi
samotny
w wapno pościeli

Pan Cogito nie pisze elegii do utraconej jedności. Z zadumaną i zdumioną skrupulatnością wylicza imiona osobności drugiego:

nieprzenikniony
jak kamień

o granicach
które otwierają się
tylko na moment
potem morze wyrzuca
na skalisty brzeg

o własnej krwi
obcym śnie
uzbrojony w swoją skórę

Eros – życiodajna kolizja z innością w drugim. Nie istnieje istota żywa, w której „ja” może się doskonale pomieścić. Ludzkie egzystencje nie potrafią roztopić się w spełnionej wzajemności. Cała godność bycia zawiera się w odświętnych, pragnących wychyleniach ku sobie. Dostępny człowiekowi zasięg kontaktu z drugim pochodzi od Erosa. Erotyczne udziela gościny obojgu i z nieśmiertelną czujnością strzeże ich tajemnic. Pragnąć z i wobec drugiego nie oznacza więc: zmierzać ku zjednoczeniu. Pragnąć w erosie to doświadczać upodobnienia w różnicy.

Różnica jest okrutnie hojna. Obdarza rozżarzoną intencją, płonącym zamiarem, zaprósza pragnącą brawurę. Skąpi radykalnej zażyłości, aktu zespolenia.

o granicach
które otwierają się
tylko na moment

W istocie „ty” nie wycofuje się w swoją tajemnicę – ta mieszka w nim szczelnie, panuje niepodzielnie. Spotykający człowiek waży ciężar porażki. Oddala cudzą głowę na serdeczne sąsiedztwo własnej.

i odchodzi
samotny
w wapno pościeli

Składnia pożegnań w gramatyce erotycznego. „Morze wyrzuca na skalisty brzeg”. „Wapno pościeli” przyjmuje umarłą obietnicę. Między „oddalam się” a „odchodzę” napięta struna niewypowiedzianego. Nieuchronne prawo fizyczne spotkania. Niepojęta implozja kontaktu.

Eros wydobywa „najpiękniejszą” z możliwości osoby. Przedstawia ją w zenicie spotkania, zadając jednocześnie śmiertelny cios:

Myśl o mnie, ust nie pamiętając,
Ani ze sobą nie zabieraj.
Bo w nas prócz nas jest innych wielu.
Nie chcę od dotknięć twych umierać
1

Nie chce umierać ktoś „najpiękniejszy we mnie”, z kim spotkał mnie drugi. Sprzeczność cudowna i okrutna; w jednym skurczu fizjologicznego i psychicznego zenitu będą się wzajemnie wypierać i znosić rozkosz nasycenia z goryczą utraty, naciskiem znużenia, udręką agonii. Eros jest bardziej w dotykaniu niż dotknięciu.

Stwierdzenie, że „doświadczenia przeszły nasze najśmielsze oczekiwania”, przemawia raczej na niekorzyść śmiałości naszych marzeń. Spełnionym pragnieniom towarzyszy poczucie inspirującej pustki (…) Słynny smutek <post coitum>, dojmująca potrzeba papierosa – są miarą próżni między oczekiwaniem a substancją, między wyśnionym obrazem a zdarzeniem empirycznym. Eros jest bliskim krewnym smutku „na śmierć”2.

Kogo zatem spotykają kochankowie w erotycznym uniesieniu?

Człowiek jest <bytem wyobrażającym>, marzącym, a marzyć to znaczy pobudzać miłosną relację Animy i Animusa, zarazem w sobie i w odniesieniu do wyobrażonego (idealizowanego) partnera.3

Eros rozszczepia „ty” na „ty rzeczywiste” i „ty urojone”. Mocą tego zabiegu na wyobraźni „ja” rozgrywa się amplituda jego wpływów, horyzont namowy, której nie sposób będzie nie ulec – wobec perspektywy oczekiwanego w drugim, wreszcie bliskiego na długość pieszczoty. „Ty” poczęte z marzenia musi w spotkaniu umrzeć jak „najpóźniej”.

Patos miłości polega na nieprzekraczalnej dwoistości bytów. Jest to relacja z tym, co wymyka się na zawsze. Ta relacja nie neutralizuje <ipso facto> inności, lecz ją zachowuje. Patos rozkoszy zawiera się w fakcie bycia dwojgiem. Ktoś inny jako inny nie jest tu przedmiotem, który staje się czymś naszym czy też który staje się nami; przeciwnie, wycofuje się on w swoją tajemnicę4.

Eros strzeże więc koniecznego obiegu rozczarowań. Oznacza to, że jest samoodnawialnym, nieprzerwanym pragnieniem. Życiodajnym ruchem. Ruchem nieśmiertelnym.

Obcość nie zaczyna się na brzegu oceanów, ale na granicy skóry 5.

Mersault

1. Marian Ośniałowski.

2. George Steiner, Dziesięć (możliwych) przyczyn smutku myśli.

3 Wojciech Gutowski, Szkic do erotyku (którego nie było?) Zbigniewa Herberta.

4 Emmanuel Levinas, Czas i to, co inne.

5 Clifford Geertz, Zastane światło. Antropologiczne refleksje na tematy filozoficzne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

One comment

  1. Że też mnie coś podkusiło… Kilka rozważań przed snem podgryzać. Przecież to nie pora, gdy kinematograf sen do siebie wzywa, ja pełną głowę zwykle wytrząsam, a nie napełniam jak teraz. Rzadko się gdzieś podpisuję, ale tu znowu przyszło małe święto. Dziękuję.