Type and press Enter.

Ważniejsze niż Wszechświat / Michał Heller

Odkąd jest myślenie i odkąd jest mówienie, człowiek, nieborak skazany jest na nazywanie i opisy. Jest ten dziwny moment w Księdze Rodzaju, w którym Stwórca stwierdza, że to Adam nazwie wszystko, co żyje. Widać rzecz to ważna. Nazywanie, z kolei, wymusza konieczność rozumienia, dociekania, wchodzenia w relację z tym, co potrafimy nazwać, jest początkiem tajemnicy, za którą gonimy. Wróciłem na chwilę do jednego z ulubionych esejów Zygmunta Kubiaka; z tekstu, poświęconego Leśmianowi, wynotowuję takie oto zdania, dotyczące przekonań niektórych ludów pierwotnych: „…jakieś magiczne pojmowanie funkcji słowa. (…) W owej naiwnej wierze ukryte jest przekonanie, że nazwa nie jest czymś arbitralnie nadanym, że jest w jakiś istotny, nieprzypadkowy sposób związana z rzeczą, którą oznacza.” Nazwa jest zatem tajemnicą, a nazwanie zaproszeniem do podążania za tą tajemnicą. I to wcale nie nazywający jest tym, który zaprasza. Cały ambaras w tym, że świat, w którym żyjemy, daje się rozumieć, wchodzi w dialog, we współpracę z tymi, którzy go nazywają. Ciągnie nas za język. Wodzi za nos.

Porzucam Leśmiana i Kubiaka, tekst ten ma bowiem dotyczyć Hellera, księdza Hellera i jego nowej, wstrząśniętej, niemieszanej książki. Książka nosi tytuł Ważniejsze niż Wszechświat i kręci się wokół tych pytań, które nazwany już i opisany świat na nas wymusza. Gromko będzie tutaj dźwięczeć pewna konieczna interdyscyplinarność – swoją drogą sprawia ona że Michał Heller, ze swoją wiedzą w dziedzinie fizyki, filozofii i teologii, jest człowiekiem na właściwym miejscu, jeśli chodzi o wprowadzanie w podobne gdybania. O ile nauka doskonale radzi sobie z nazywaniem, systematyzowaniem i opisywaniem świata, w którym jesteśmy przytomni, miewa problemy w rozumieniu go, to jest już absolutnie bezsilna, jeśli chodzi o tę relację, w którą wchodzimy z rzeczami, które już nazwaliśmy i zrozumieliśmy. Jak pisałem we wstępie – wszechświat wymusza na nas zadawanie pewnych pytań, meta-pytań, wykraczających poza namacalne doświadczenie.

Zaczyna się więc od zdziwienia podstawowego: dlaczego wszechświat daje się rozumieć? Dlaczego jest racjonalny (nawet jeśli komuś może wydawać się inaczej)? Zdziwienie podstawowe, bo to ono umożliwia wszystkie kolejne zdziwienia. Dziwić można się tylko tajemnicy, a tajemnica jest ciekawa tylko wówczas, jeśli na jej końcu znajduje się sens i zrozumienie. Dziwić można się tylko czemuś, co da się zrozumieć. Istnienie jako takie, dowodzi ksiądz Heller, jest z natury racjonalne, jest zatem tajemnicą, pociąga, bo podskórnie wyczuwamy i krok po kroku odkrywamy jej zasady i wyczuwamy stojący za nimi sens. Odwracając kota ogonem: czy zrozumiałość świata, nie czyni koniecznością zaistnienia kogoś, kto ten świat będzie mógł nazwać, a potem zrozumieć, kogoś, kogo da się pociągnąć za język, sprowokować do nazywania, szukania i dialogu? Tak zaczyna się książka, wokół podobnych, leibnizowskich gdybań będzie się obracać.

Powtarza się słowo „gdybania” – celnie oddaje ono charakter tej książki – to nie jest jeden, spójny, podzielony na działy tekst. To kilka odrębnych esejów, będących zbiorami pewnych myśli, próbą ich uporządkowania i ten brak rytmu i pewnego ciągu, w który wpaść mógłby czytający, mocno razi w oczy. Rozmawiałem o książce z Marcinem i ten mówi mi, że przerwał w połowie. Że całe to porządkowanie, to w dużej mierze powtórzenia, rzeczy, które już się słyszało, jeśli śledzi się hellerowe wykłady i wydawnictwa. I tak – to jest poniekąd racja, bo przecież przy mówieniu o pewnych zagadnieniach, ciężko nie zahaczyć o te metanaukowe rejony, o te pytania, o których pisałem wcześniej. Zazwyczaj pojawiają się one jedynie na marginesie, tutaj przejęły kontrolę nad całym wydawnictwem. To w końcu próbą oddzielenia ziaren od piasku i ustawienia ich w możliwie spójnej wizji. I mimo całej prowizoryczności, do której autor przyznaje się już we wstępie, są to próby jeżeli nie udane, to z pewnością ciekawe, a zatem warte uwagi.

Sam też przeżywałem pewien moment zwątpienia w trakcie lektury – rozdział poświęcony logice Boga. Tekst mocno naukowy, co, wespół z brakami w moim wykształceniu, uczyniło go niemal nieczytelnym. I gdy miałem już pisać do Marcina, że i ja sobie odpuszczam, trafiłem na świetny tekst – „Usprawiedliwienie historii wszechświata?”. Mały opis – echo dziesiątek innych, tłumaczących początek wszystkiego – staje się szybko pretekstem do rozmyślań o determinizmie, oraz obecności dobra i zła w historii kosmosu. Moment, w którym ksiądz profesor mówi o chwili utraty niewinności przez wszechświat, wplatając przy tym ludzką moralność w ciąg wydarzeń, czyniących kosmos-porządek, jest porywający!

I ten ton, to błyskotliwe przedstawianie rzeczy, które słyszałem już nie raz, w tym albo innym wykładzie, czytałem w tej albo innej książce, trwa do samego końca i do samego końca zaskakuje. Cztery ostatnie fragmenty, których treści i tematyki zdradzał nie będę (ponad połowa książki), mimo pewnego nieuporządkowania i wrażenia skakania od myśli do myśli (to swoją drogą świetny krajobraz myślenia, szybkiego, zatrzymującego się na konieczny moment przy danym zagadnieniu i już po chwili pędzącego ku kolejnemu skojarzeniu), absolutnie zaskakuje! Ten bałagan sprawia wrażenie spotkania z żywą myślą. Pogoń może męczyć, ale w ten dialog warto wchodzić.

A więc kończę na dialogu. Tak jak zacząłem, krąg się zamyka. W międzyczasie, między pierwszą a ostatnią stroną, przebrnąłem przez wiele pytań i tutaj też zamknięta pętla – pozostaję z tymi pytaniami. Ostatni, bardzo poetycki esej, właśnie tak się kończy, wielkim wielokropkiem, powitaniem kolejnego dnia, łykiem kawy i wyruszeniem w drogę. Jeśli chodzi o odpowiedzi, to punkt wyjścia jest oburzająco podobny do początku – wciąż ich nie ma. Ale mimo wszystko ta książka mówi dużo. Mówi przede wszystkim, że świat jest tajemnicą. Że bycie jest tajemnicą. Czas, Bóg, Ziemia, ale i małe rzeczy – ta kawa, ta droga do pracy i rzeczy mijane, wszystko to jest tajemnica. A tajemnice mają odpowiedzi i w końcu dadzą się zrozumieć. Gdzieś, kiedyś.

niesławne p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *