Type and press Enter.

Bardzo krótko / Zbigniew Żakiewicz / Czteropalcy

Jakusz Kiejstut Poczybutt, piastujący zaszczytne stanowisko kierownika, postanawia wybrać się w Tatry w celu zjednoczenia się z naturą. Ani się spodziewa, że lezie prosto w pułapkę. Okazuje się mianowicie, że wcielanie w życie ideałów Rousseau niesie za sobą liczne niebezpieczeństwa, bo natura to dzika bestia, szczególnie natura ludzka, usilne łączenie się z przyrodą może zaś przynieść zgubne skutki w postaci oddzielenia się od siebie. Rozpoczyna się budzący pewne skojarzenia pojedynek między Analizą a Syntezą.

Bo Zbigniew Żakiewicz, urodzony w Wilnie specjalista od Dostojewskiego, napisał bardzo gombrowiczowską powieść. Sam autor „Ferdydurke” pojawia się zresztą na stronach tej książeczki, przebiegle zakamuflowany pod postacią Bomgrowicza. Zamiast pupy i gęby czytelnikowi objawiają się jednak jęzor i paluch, choć ten paluch ma chyba akurat więcej wspólnego (funkcją i kształtem) ze Sterne’owskim nochalem. Ale co ja tam wiem.

Alegoryczność tej prozy nie jest szczególnie wysublimowana, zresztą nie jest to ambicją Żakiewicza, który sam z nią miejscami dyskutuje w autotematycznych wstawkach. Siła „Czteropalcego” tkwi raczej w nieposkromionej fantazji autora, którego umysł produkuje najdziwniejsze skojarzenia i podpiera je bardzo dobrym słuchem językowym, objawiającym się szczególnie w dolnych rejestrach. Poetyka absurdu nie tylko służy zaś zabawie, bo przede wszystkim wytrąca czytelnika z równowagi, spycha z utartej ścieżki i każe spojrzeć na oswojone sprawy świeżym okiem.

Ale i miłośnicy urzędowych wielkich tematów dwudziestowiecznej literatury znajdą tu coś dla siebie. Żakiewicz daje do zrozumienia, że ułudą jest wiara w osobowość jako integralną całość, ostrzega przed ideologiami, co to każą równo maszerować i we wszystkim się zgadzać, drwi z przekonania o doniosłej roli społecznej sztuki, a w końcu pyta o definicję człowieczeństwa i dochodzi niestety do niewesołej konkluzji, że człowiek – to brzmi durnie. Może zresztą i brzmiałoby dumnie, gdyby nie te rozmaite cielesne przydatki, ciągnące nas niestety nieco niżej, niż sami pragnęlibyśmy się widzieć.

utracjusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *