Type and press Enter.

SŁODKA ZIEMIA / MICHAŁ GOŁĘBIOWSKI

Michał Gołębiowski, Słodka Ziemia, Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów, Kraków, 2023

To jest pełne życia, tętniące i rozmaite pisanie o żywym świecie. Autor jest tutaj zachwyconym świadkiem, który swoją relację ze świata chłodzi głębszym namysłem i odniesieniem do mnóstwa treści kultury i popkultury. Właśnie – w pisaniu Gołębiowskiego ważne jest to, że często odwołuje się do kultury popularnej jako źródła pewnych prawd o nas i o świecie – źródła cokolwiek szczerego, gdyż te prawdy często wygłaszane są tam mimochodem i niezamierzenie.

Główną osią książki jest duchowe ożywienie epoki Dzieci Kwiatów, wraz z jej wzlotami i upadkami. Autor zauważa, że u podstaw kontrkultury lat sześćdziesiątych stoi głód bardzo podobny do głodu napędzającego ruchy chrześcijańskie. Po dekadach negacji i powolnego wygaszania duchowych warstw kultury, po dekadach gotowych i skutecznych rozwiązań, w których kult pracy i dobrobyt są fundamentem spokojnego bycia, człowiek znowu staje się głodny, znowu się buntuje przeciwko swojemu miejscu w świecie i społeczeństwie. Wielkie rozczarowanie prowadzi do poszukiwań, poszukiwania prowadzą – oczywiście – do błądzenia, ale także do wyrywania światu pewnych okruchów prawdy, małych światełek.

Wzlot i upadek kontrkultury są tutaj pewną prawdą o człowieku, o tym, że jest jakiś głód do zapełnienia. Głód prawdziwości i szczerości, głód prawdziwego bycia w świecie, namacalnego spotkania ze światem, z innym, z sobą samym (do tego głodu powrócę pod koniec, przy opisaniu pierwszego działu).

Książka składa się z kilku działów szeroko komentujących pewne zagadnienia kultury i duchowości XIX, XX i XXI wieku, w których pojawienie się hipisowskiej kontrkultury jest momentem ważnym, w pewien sposób przełomowym, ale ważne są też drogi, które do niego prowadzą – dział poświęcony kontrkulturze jest co prawda najobszerniejszy, pozostałe nie ustępują mu jednak wagą i znaczeniem. Wspólnie tworzą krajobraz do rozważań o kondycji człowieka na przestrzeni ostatnich wieków, o tym, jaki świat sobie budujemy, w jakim myślunku żyjemy.

Przeczytamy zatem o schyłku XIX wieku, w którym wybrzmiewa głośne hasło „Bóg umarł!”. W dziale Metafizyka coca-coli wejdziemy w świat popartu połowy XX wieku. Przyjrzymy się poezji XIX wieku – wróciłem do Antoniego Langego i Wacława Rolicz-Liedera których swego czasu po rozmowach z autorem oczytywałem. Zahaczymy o kino z naciskiem na Antonioniego i Godarda, przesłuchamy muzykę wielu twórców – z wszystkich tych skrawków wyłoni się krajobraz kulturowy będący podstawą rozkwitu kontrkultury, krajobraz w którym głód duchowości po prostu musiał zakwitnąć.

Książkę rozpoczyna dział Spotkania z rzeczywistością, dział, trochę przewrotnie w kontekście całej książki, skupia się nie na kulturze a na naturze. Niemal całą jego treścią jest namacalne, dosłowne doświadczenie świata, w którym duchowość zdaje się być czymś na miejscu, czymś głęboko zakotwiczonym w całym świecie, naturalną reakcją na niego. Autor wszędzie dostrzega dowody na istnienie. Z tekstów zawartych w tym dziele płynie jakiś niezwykły pokój i cisza, które dać mogą namacalność i dosłowność świata. Jest tu mnóstwo momentów zatrzymania – patrzenie na zachód słońca, wieczór po dniu przepełnionym pracą, zmywanie kurzu po długiej wędrówce dnia.

I ten pokój płynący z pierwszych tekstów książki porywa mnie zupełnie, to taki głęboki wdech przed wzięciem się za ciężką pracę przyglądania się kulturze w kolejnych segmentach. Są tam teksty, które czytałem po kilka razy – wiele z nich stanowi odrębną całość, do której warto co jakiś czas powracać, przeżywać na nowo, przypominać sobie o pewnych prawdach, które życie w swoim pędzie z nas wytrząsa. I chociaż całość książki jest dobra, to właśnie te momenty są najmocniejsze, to jest takie pisanie, które ocala. Przynajmniej mnie ocala. Dzięki za te słowa, Michał!

No i jest jeszcze dział ostatni: Dodatek. Jak sama nazwa zdaje się sugerować, składa się on z tekstów luźno poruszających się w tematyce książki, zbyt odległych by wpasować je w konkretne części a jednocześnie zbyt bliskich, by się w niej nie znaleźć. Jest tu genialny Czuły narrator Ewangelii, do którego od czasu do czasu chcę wracać. Są Daremne zmartwychwstanie i Kiedy kultura traci Boga, niezwykle brutalnie komentujące współczesny zachodni myślunek i pewne rozdwojenie – kultura zachodnia zdaje się już mówić innym językiem, operować innymi pojęciami, zdaje się być momentami niezdolna do zrozumienia pojęć i obrazów z których przecież wyrosła, co nie przeszkadza jej w szerokim komentowaniu i interpretowaniu tychże.

Całość książki polecam zwłaszcza osobom zainteresowanym kulturą lat 60. minionego wieku, oraz nieco szerzej – duchowością kultury. Są tu też, jak mówiłem, momenty, które odbieram totalnie osobiście i dogłębnie, które polecam nie tylko do jednorazowej lektury, ale też do ciągłych powrotów, które sam praktykował pewnie będę.

niesławny paweł m, syn Marka i Wiesławy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *